Demokracja to niełatwy system, w którym źródłem władzy jest wola większości obywateli. Dla jej prawidłowego funkcjonowania potrzebny jest sprawiedliwy i przejrzysty mechanizm wyborczy. Ale szczególną trudnością jest właśnie sposób wyłaniania demokratycznej większości. Do tego służą oczywiście wybory, które stanowią nieodłączną cechę każdego demokratycznego państwa. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wybór przedstawicieli społeczeństwa do organów władzy w systemie demokratycznym nie powinien nastręczać większych problemów. Są kandydaci, jest głosowanie, większość wygrywa. To oczywiście wielkie uproszczenie, bo tak naprawdę o tym kto w naszym imieniu sprawuje władzę decydują nie tylko oddane głosy, ale również przyjęty system wyborczy i sposób obliczania głosów. Właśnie od tych zasad zwanych ordynacją wyborczą lub od niedawna kodeksem wyborczym zależy, jaki będzie ostateczny wynik wyborów i skład osobowy wybieranych organów władzy.
Każda ordynacja wyborcza ma swoje wady i zalety. W wielu krajach stosuje się różne systemy przeprowadzania wyborów i obliczania głosów. Metody d`Hondta i Sainte-Lague to najbardziej znane sposoby przydzielania mandatów w przypadku proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Są stosowane w wielu krajach, w tym w Polsce. Według najbardziej znanej metody d`Hondta obliczano głosy w ostatnich wyborach do Sejmu oraz w wyborach samorządowych w gminach powyżej 20 tys. mieszkańców. Od dawna światowe demokracje próbują znaleźć „złoty środek”, który sprawiłby, że preferencje wyborców wyrażone w głosowaniu znajdą dokładne odzwierciedlenie w ilości mandatów i osobach, które te mandaty objęły. W poszukiwaniu najlepszej metody stosuje się ordynację większościową, proporcjonalną, mieszaną i inne skomplikowane systemy, które mają skutecznie oddawać preferencje wyborców. Wszystkie są niedoskonałe i żadna z nich nie jest skuteczną metodą na wyeliminowanie wad systemu wybierania.
W Polsce od dawna dominuje pogląd, że antidotum na chorobę polskiej demokracji byłyby jednomandatowe okręgi wyborcze. Obowiązujący dotyczczas system proporcjonalny był krytykowany głównie za to, że uniemożliwiał startowanie w wyborach kandydatom niezależnym, nawet, jeśli są to znane osoby. Zdominowana przez partie, a wyborach samorządowych także przez silne lokalne komitety wyborcze scena polityczna sprawia, że lista jest ważniejsza od konkretnego kandydata. Nie tylko od liczby oddanych głosów na konkretną osobę, ale od ogólnego poparcia dla całego ugrupowania zależy ilu kandydatów z danego okręgu zdobędzie mandaty. Ponadto obowiązujący próg 5% poparcia, warunkujący udział w podziale mandatów eliminuje kandydatów z dużym poparciem społecznym, ale startujących z ugrupowania, które tego progu w skali kraju, województwa lub powiatu nie przekroczyło. Mamy więc takie przypadki, że mandat uzyskuje kandydat z 500 głosami, ale startujący z silnego komitetu wyborczego, a porażkę w wyborach notuje osoba, która uzyskała wielokrotnie więcej głosów mając to nieszczęście, że jego ugrupowanie nie przekroczyło pięcioprocentowego progu. Taki system wyborczy premiuje więc silne ugrupowania i według wielu krytyków jest niesprawiedliwy i szkodzący demokracji.
W systemie większościowym z jednomandatowymi okręgami wyborczymi jest zupełnie inaczej. Wprowadzona zgodnie z obietnicami złożonymi w poprzedniej kampanii wyborczej przez Platformę Obywatelską zasada jednomandatowych okręgów wyborczych do Senatu oraz w wyborach do wszystkich samorządów gminnych już obowiązuje. Według tej metody odbyły się już wybory do Senatu w 2011 roku. Polskę podzielono na 100 okręgów wyborczych, w których wybieraliśmy tylko jednego kandydata. Wygrał ten, kto zdobył największą ilość głosów, niezależnie od ugrupowania, które reprezentował. Wyborcy głosowali na konkretną osobę w swoim okręgu wyborczym. Dodatkową zaletą tego systemu jest to, że okręgi wyborcze są niewielkie i nie trzeba gromadzić wielkich środków na kampanię wyborczą. Szanse kandydatów niezwiązanych z dużymi ugrupowaniami są w konsekwencji zdecydowanie większe. Każdy może zgłosić się do kandydowania rejestrując swój komitet wyborczy. Zmienia się też strategia wyborcza. Dla dużych ugrupowań politycznych znacznie ważniejszy stanie się dobór odpowiedniego kandydata, który będzie je reprezentował i skutecznie oraz przekonująco przedstawi program wyborczy. To właśnie od niego zależał będzie wynik wyborczy ugrupowania, a w konsekwencji również jakość naszego życia publicznego.
Czy okręgi jednomandatowe się sprawdzą także na naszej ostrowieckiej scenie politycznej przekonamy się już niebawem. Po raz pierwszy do Rady Miasta Ostrowca Św. będziemy wybierać radnych w okręgach jednomandatowych. Miasto zostało podzielone na 23 okręgi, w których wybierzemy po jednym radnym. Sądząc po ilości zarejestrowanych kandydatów, raczej nie będzie to pasjonująca rozgrywka. O 23 mandaty ubiegać się będzie tylko 121 kandydatów. W niektórych okręgach wyborczych chęć zostania radnym miejskim wyraziło tylko 4 kandydatów. Wydaje się, że tak łatwych wyborów do Rady Miasta Ostrowca Św. jeszcze w historii nie było. Dla porównania, w poprzednich wyborach w 2010 roku o mandat radnego miejskiego walczyło 271 kandydatów. Czyżby wprowadzenie jednomandatowych okręgów wystraszyło chętnych do pełnienia tej zaszczytnej funkcji publicznej? W wyborach do Rady Powiatu Ostrowieckiego utrzymany został proprcjonalny system wyborów, a listy kandydatów wypełnione są w większości komitetów do ostatniego miejsca. Wnioski z tej sytuacji wyciągniemy z pewnością po wyborach. Będzie to doskonały materiał do analizy i oceny konsekwencji wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.
System większościowy jest prostszy od proporcjonalnego. Wygrywa ten kto zdobędzie większą ilość głosów. Tam gdzie obowiązuje np. w USA i Wielkiej Brytanii doprowadził do ukształtowania się dwubiegunowej sceny politycznej. Domeną polskiej demokracji jest system wielopartyjny. W utrzymaniu tego systemu z pewnością sprzyja obowiązujący w Polsce system proporcjonalności wyborów. Każdy kraj ma swoją specyfikę i nie można jednoznacznie stwierdzić, że jednomandatowe okręgi wyborcze wszędzie się sprawdzą i będą sprzyjały lepszej reprezentacji społeczeństwa. Ale na etapie doskonalenia systemu demokratycznego w naszym kraju taką próbę należało podjąć, a efekty tych zmian mogą być wyznacznikiem i wskazówką do dalszego reformowania systemu wyborczego w Polsce.
Eligiusz Mich
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej RP
Powiatu Ostrowieckiego
Ostrowiec Św. 31.10.2014r.
Napisz komentarz
Komentarze